środa, 04 marzec 2015 16:03

Jak było, jak jest, jak źle może być...

Bezpośrednio po II wojnie światowej, mając w pamięci również okrucieństwa światowej wojny poprzedniej i rewolucji, dążono do takiego ułożenia świata, by w oparciu o silną ingerencję państwa w gospodarkę, budowę systemów zabezpieczenia społecznego, dzięki wysokim podatkom zbudować społeczeństwo egalitarne, bezpieczne pod względem materialnym. W społeczeństwie tym już nigdy nie miało dojść do wojny wynikłej z powszechnej nędzy, której skutkiem było np. dojście do władzy faszystów.

Dominujący dziś sposób myślenia polityków i ekonomistów, czyli pokrótce: dążenie do powszechnej prywatyzacji, niskich podatków, wolności przepływu kapitału, tzw. elastyczne formy zatrudnienia, itp. uważano za szkodliwe i w skutkach niebezpieczne.
Niestety taki sposób kształtowania gospodarki i stosunków społecznych, który wtedy uważano za szkodliwy i niebezpieczny, dziś jest "jedynie słuszny" i powszechny. Nawet partie lewicowe akceptują prywatyzację, demontaż państwa opiekuńczego i narastające nierówności w zarobkach.
W latach 70 ubiegłego wieku proces systematycznej poprawy warunków życia, równomierny dla wszystkich grup społecznych uległ zatrzymaniu. Robotnik na Zachodzie zarabiał wtedy kilkadziesiąt razy mniej od prezesa swojej firmy - dziś zarabia kilkaset razy mniej. Nożyce dochodowe rozwarły się radykalnie. Ponadto,  wobec dążenia do tzw. elastycznych form zatrudnienia, nie ma poczucia bezpieczeństwa zatrudnienia. Społeczeństwa świata zachodniego są coraz bardziej  sfrustrowane. Podobne objawy obserwuje się też w Polsce.
Historycy i publicyści wiążą upadek tamtego systemu z dwoma wydarzeniami. Pierwszym z nich jest tzw. "Rewolucja 1968 roku". Wraz z seksualnym wyzwoleniem i pochwałą indywidualnych dążeń jednostki do szczęścia, spowodowała, że idea społecznej solidarności stała się niemodna.
Drugim wydarzeniem, które spowodowało zanik poczucia bezpieczeństwa zachodniego społeczeństwa był paradoksalnie upadek komunizmu. Istnienie tej formacji, w tym partii komunistycznych w krajach "starej Europy", było istotnym czynnikiem skłaniającym rządy do utrzymywania a nawet rozszerzania zakresu świadczeń społecznych i poprawy warunków pracy. Zadowolony, dobrze opłacany robotnik miał popierać system kapitalistyczny i sprzeciwiać się komunistom, dążącym do jego obalenia. Zanik tej alternatywy przyśpieszył znacznie destrukcję  bezpieczeństwa socjalnego w społeczeństwie kapitalistycznym.
Dziś kiedy przychodzi nam żyć w warunkach ciągłego światowego kryzysu, niepewności pracy i osobistego bezpieczeństwa, kiedy boimy się o przyszłość swoją i swoich dzieci, warto zdać sobie sprawę z tego, że kiedyś, stosunkowo niedawno urządzono świat w którym ludzie byli wolni od tych lęków.
Jestem przekonany, że nawet wobec braku "komunistycznej przeciwwagi" dla idei liberalnych można zbudować sprawiedliwszy świat. Wypada namawiać współczesnych socjaldemokratów do powtórnej analizy tego, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dziesięcioleci i do  ponownego wyciągnięcia wniosków. Namawiać wypada też wszystkie siły polityczne, w tym współczesną prawicę szczególnie, do powrotu publicznej debaty w celu budowy nowej etyki, uwzględniającej interesy również najsłabszych.
Również, a może przede wszystkim, w interesie beneficjentów obecnej "dyktatury wielkiego kapitału" powinno być zapobieganie rosnącym społecznym nierównościom. Wszakże gdy poziom społecznego niezadowolenia osiągnie poziom krytyczny, to właśnie oni mają najwięcej do stracenia.
Podsumowując - wypada mieć nadzieję, że ci co stery władzy i bogactwa tego świata dzierżą, skoro sami nie potrafią wyciągać wniosków z historii najnowszej, jeszcze coś czytają i przeczytają np. książkę zmarłego 6 sierpnia 2010 r. brytyjskiego historyka i publicysty Tony'ego Judta "Źle ma się kraj. Rozprawa o naszych współczesnych bolączkach". Jeżeli jednak nic się nie zmieni a świat dalej toczyć się będzie w tym samym kierunku, to zapewne już niedługo "wicher dziejów" znów wszystko poprzewraca do góry nogami. Szkoda tylko, że jak uczy historia, największą cenę za błędy możnych tego świata znów zapłacą ci najsłabsi.

W.B.

Czytany 914 razy